pałace i czaszki

za oknem białe paskudztwo© niradhara
W końcu przed jedenastą białe zmieniło się w zielone i można było wyruszyć. Dawno już obiecałam Piotrkowi, że pokażę mu w okolicach Czechowic krzyż z czaszką, którego jeszcze nie dołożył do swojej kolekcji.

Kajman mnie sfocił© niradhara
Do Czechowic jechaliśmy przez Bestwinę, moim ulubionym skrótem – boczną droga dziesiątej kolejności odśnieżania, z której roztacza się ładny widoczek na góry.

widok z drogi do Bestwiny© niradhara

logo BS© niradhara
W Bestwinie zatrzymaliśmy się na chwilę przy pałacu Habsburgów. Opisywałam go już wcześniej, ale nie udało mi się wtedy wejść do parku i zrobić fotki z bliska.

pałac Habsburgów© niradhara

pałac Habsburgów - detal© niradhara
Trasę przejazdu przez Czechowice-Dziedzice zaplanowałam tak, żeby zobaczyć najważniejsze zabytki. Najstarszym i najcenniejszym obiektem w mieście jest barokowy kościół pw. Św. Katarzyny.

kościół św. katarzyny© niradhara
Pierwsza drewniana sakralna budowla w tym miejscu istniała już w 1447 r. W latach 1722-1729 zaczęła się budowa kościoła murowanego ufundowana przez właściciela Czechowic Franciszka Karola Kotulińskiego i proboszcza Walentego Antoniego Martiusa.

kościół św. Katarzyny - wieża© niradhara

kościół św. Katarzyny - detal© niradhara

pomnik nagrobny© niradhara
Obok plebanii rosną stare dęby, stanowiące pomniki przyrody.

stary dąb© niradhara

wrzuć monetę© niradhara
Niedaleko kościoła znajduje się rokokowy pałac z początku XVIII w. , zbudowany przez Franciszka Karola Kotulińskiego. Obecnie trwają prace remontowe. Docelowo ma tu być hotel i restauracja.

pałac Kotulińskich© niradhara

pałac Kotulińskich, w dali wieża kościoła św. Katarzyny© niradhara
Przy pałacu znajduje się późnobarokowy park na rzucie prostokąta, z półkolistą aleją bukową i cennym drzewostanem. Obok pałacu znajdują się zabudowania gospodarcze z XVIII i XIX w. Mieści się w nich obecnie restauracja, w której to posililiśmy się bardzo smacznym żurkiem.

w ruinach© niradhara
Nasyceni i pełni sił witalnych popedałowaliśmy rzucić okiem na dom Rekolekcyjny Księży Jezuitów. Jego budowa została zakończona w grudniu 1905 roku. W czasie II wojny światowej żołnierze niemieccy zamienili Dom Rekolekcyjny na "filię oświęcimskiego obozu koncentracyjnego". Po zakończeniu wojny mieszkańcy pomogli ojcom jezuitom odremontować klasztor, w którym podjęto na nowo pracę rekolekcyjną jak też duszpasterstwo parafialne.

Dom Rekolekcyjny© niradhara

Dom Rekolekcyjny - detal© niradhara

gdzieś w okolicy Czechowic© niradhara
Dalej bocznymi uliczkami i zakamarkami, gdzie diabeł mówi dobranoc, pojechaliśmy w stronę pierwszego krzyża z czaszką. Po raz pierwszy widziałam go w zeszłym roku, nie zapisałam jednak wtedy jego współrzędnych i musiałam się teraz nieźle nakombinować, żeby tam trafić. Udało mi się to zrobić bezbłędnie i gdy pęczniałam z dumy, czekając na słowa uznania Kajmana, on pokręcił nosem i powiedział, że czaszka jakaś niedorobiona!

pierwszy krzyż z czaszką© niradhara

ta czaszka się Piotrkowi nie spodobała© niradhara
Serce me ból rozdarł okrutny na tę męską niewdzięczność! Cóż, c'est la vie…

sarenki© niradhara
Nie chcąc wracać tą samą drogą przez Bestwinę, skręciłam na Janowice i tu wreszcie Piotrek poczuł się zaspokojony, jako że przy podjeździe na janowicką górkę stały dwa kolejne, nie znane mu dotąd krzyże z czaszkami :)

drugi krzyż z czaszką© niradhara

na tą czaszkę nie narzekał© niradhara

podjazd do Janowic© niradhara

trzeci krzyż z czaszką© niradhara

ta jest chyba najprzystojniejsza© niradhara
No i tak to, klucząc pomiędzy czaszkami, udało mi się przekroczyć pierwszy tysiączek w tym roku :)

widoczek z janowickiej górki© niradhara